Polina & Sasha | Ślub w Ambasadzie Rosyjskiej


Życie fotografa często mnie zaskakuje. Na pewno nie spodziewałam się nigdy tego, że będę miała okazję fotografować  ślub w ambasadzie rosyjskiej. A jednak tak się stało. Pewnego i, jak na koniec marca, wyjątkowo słonecznego dnia spotkałam się z Poliną i Sashą oraz ich przyjaciółmi Marią i Galenem w kawiarni Bułkę przez Bibułkę na warszawskim Mokotowie.

Przy kawie i śniadaniu rozpoczął się dzień ich ślubu. Nie byli zdenerwowani. Byli pozytywni i spokojni, a pomieszczenie kawiarni wypełniał śmiech nas wszystkich.

Ślub w Ambasadzie Rosyjskiej

Po śniadaniu pojechaliśmy do Ambasady Rosyjskiej, gdzie ku mojemu zaskoczeniu spotkaliśmy się z uśmiechniętymi, tryskającymi dobrym humorem paniami urzędniczkami. Ślub odbył się oczywiście po rosyjsku, przerywany co rusz przez wybuchy radości. To była wyjątkowa uroczystość. Bez tradycyjnej otoczki, natomiast szczególnie wesoły i spontaniczny.

Po ceremonii wszyscy czworo wybraliśmy się na warszawski Służewiec, gdzie miała odbyć się sesja poślubna. Sesja jednak przypominała w swoim stylu bardziej sesję narzeczeńską niż plener ślubny. Może dlatego, że nie było białej sukni, a może dlatego, że panował taki rozluźniony nastrój? Sama nie potrafię określić. W każdym razie zapamiętam z tej sesji fakt, że śmiechu było mnóstwo i wszyscy bawiliśmy sie na niej wybornie.